I już wiem jak wygląda miasto na drugim końcu zamyślenia. Wiem, że gdy poruszam się po nim odczuwam zachwyt, nieopisane uczucie spełniania odczuwane przy każdym kroku. Moment prawdy moich marzeń. Unieruchamiam wciąż na nowo te obrazy, które jak najpiękniejszy film przewijają się przed oczyma.
Na wyciągnięcie ręki marzenia, same spacerują po tych uliczkach. Oglądają każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Chwytają w ręce atmosferę i nie pozwalają jej przepływać w inne miejsca. Pod stopami czują właśnie to uczucie, które towarzyszyło Vasco da Gamie i innym wielkim podróżnikom podczas ich żywotów. Więc wyciągam te ręce wciąż i wciąż, zachłannie jak mały chłopczyk. Staram się na zadławić i nie zdusić, mam bardzo dużo czasu na kontemplację.
A słońce samo, jak mały statek, zatrzymało się na chwilę, by zapukać do moich okien. Uśmiechnięte pokolorowało niebo wszystkimi kolorami kredek i to tych świecowych. I zniknęło, by cieszyć inne wielkie dzieci na całym świecie.
Za powtórzeń moc uznaję Cię, o Tekście!
ReplyDeletebo Słońcem trzeba się dzielić z innymi. marzenia trzeba spełniać. zachwyt trzeba czuć.
ReplyDeletei trzeba śmiać się!